Edward Hagno

 

Image "Człowiek zaklęty w metalu i drewnie" - Przełom nr 2 /13 I 2010 r./

 

PRACE ZEBRANE

„ Są twórcy którzy wymykają się jednoznacznej ocenie. Nie uważa się ich za profesjonalistów, gdyż twórczość artystyczna nie jest dla nich źródłem utrzymania. Nie można ich także nazywać amatorami, gdyż poziom twórczości znacznie przekracza to, co zwykło nazywać się twórczością amatorską. Jednym z artystów, których nie można właśnie jednoznacznie zakwalifikować jest coraz bardziej popularny na Śląsku i Podbeskidziu twórca z Chełmka – EDWARD HAGNO...” – to słowa Przemysława Orlika-Grzesika zawarte w katalogu z indywidualnej wystawy w 1987 r. Wystawa odbyła się w Chełmku w ówczesnej „Sali tradycji”. Była największą prezentacją prac artysty w swoim rodzinnym mieście. Dziś po siedemnastu latach mamy możliwość, dzięki uprzejmości rodziny, przyjaciół i kolekcjonerów, zaprezentować ponad czterdzieści prac z dziedziny malarstwa, rzeźby i metalo-plastyki. Wystawa jest wspomnieniem i hołdem niezwykłej postaci – przedwcześnie zmarłego Edwarda Hagno. Zgromadzone na wystawie prace emanują ciepłem i spokojem jednocześnie posiadają moc i ekspresję. Odnoszą się do spraw codziennych, zwykłych. Sam twórca mawiał, że tematów i inspiracji nie szuka daleko. Ukazane w martwych naturach garnki, owoce i pospolite kuchenne przedmioty były, sądzę, jedynie alfabetem, którego używał do budowania malarskich form. Hagny nie interesowało kopiowanie natury i wpadanie w zachwyt, że namalowane jabłko czy bańka na mleko są „ jak żywe ” . Czół, że materia malarska jest wartością nadrzędną. Sam skromnie nie uważał się za malarza. Posiadał zdolność przeżywania rzeczy często przez innych niezauważanych. Świat który nas otacza składa się z nie – skończonej ilości rytmów, kolorystycznych niuansów i gradacji faktur. Dla Hagno ten język był zrozumiały. To pozwalało mu pracować w drewnie, metalu, kamieniu. Patrząc na prace wykonane w tworzywach stawiających naturalny opór, odnoszę wrażenie, że w jego dłoniach metal tracił swój hart i dawał się formować jak plastelina. To oczywiście złudzenie, by formować metal lub granit trzeba mieć cel, determinacje, wiedzę o jego strukturze i może najważniejsze, odczuwać jego naturalne piękno. Tak – odczuwał piękno i dążył do niego. W dobie popkultury może to być traktowane jako zachowanie niezrozumiałe wręcz ekscentryczne. Hagno otaczał się dobrą aurą. Nie pamiętam jego twarzy bez życzliwego uśmiechu. To ciepło przenosił na najbliższych, swą twórczość i przedmioty którymi się otaczał. Był koneserem dobrego starego rzemiosła. Ratował od hutniczych i domowych palenisk misternie zdobione meble, żeliwne detale i przedmioty które mogły zdradzić chłopski rodowód właścicieli. Na szczęście ta pasja znalazła spadkobierców i kontynuatorów. Kontynuatorów znalazł również podejmowane przez artystę działania społeczne i organizacyjne. Dążył wraz z przyjaciółmi do stworzenia a później do scalenia Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury w Chełmku. Dziś skończyłby sześć – dziesiąt lat. Jego życie i twórczość sprawiły, że pozostanie na zawsze w naszej pamięci i historii naszej miejscowości.

Waldemar Rudyk

 

 

Edward Hagno urodził się w 1944 roku w Libiążu. Uczył się w Liceum Plastycznym w Opolu. Prace artystyczną dzielił z pracą w przemyśle węglowym. Uprawiał malarstwo, rzeźbę, metaloplastykę. Jego prace zdobią kościoły i gmachy użyteczności publicznej. Prezentowane były na licznych wystawach. Zdobyły uznanie i nagrody w konkursach i przeglądach artystycznych.

III nagrodę w I Przeglądzie Twórczości RSTK woj. Bielskiego, Bielsko – Biała 1985,

Wyróżnienie w Wojewódzkim Przeglądzie Malarstwa Nieprofesjonalnego, Bielsko – Biała 1985,

I nagrodę w Ogólnopolskim Plenerze Rzeźby Monumentalnej Twórców Robotników, Sanok 1986,

II nagrodę w Ogólnopolskim Plenerze Rzeźby Monumentalnej Twórców Robotników, Chełmek 1987.

  Udział w wystawach

Wystawa twórczości RSTK, Chełmek 1984

Wojewódzki Przegląd Malarstwa Nieprofesjonalnego WDK Bielsko – Biała 1985

Przegląd twórczości RSTK woj. Bielskiego, NOT Bielsko – Biała 1985

Wystawa poplenerowa , Międzybrodzie 1986

Wystawa pokonkursowa „ Portret ” w malarstwie Nieprofesjonalnym, WDK Bielsko-Biała 1987

Wystawy poplenerowe w Chełmku, Andrychowie i Sanoku w latach 1985 – 87

Wystawy zbiorowe RSTK z okazji Dnia Obuwnika, Chełmek 1985 – 87

Przeglądowa wystawa dorobku, Chełmek – Mysłowice 1987

 

Artysta mieszkał  i tworzył w Chełmku. Zmarł w 1996 roku.

 

 

ZAKLĘTE W METALU i DREWNO

 

Wywiad przeprowadzony przez Jolantę Kocjan opublikowany w „ Echo Chełmka „ z 15 sierpnia 1985r.

 

Echo: Na początek może tradycyjne pytanie, kiedy i jak to się zaczęło!

E. Hagno: zaczęło się od liceum plastycznego w Opolu. Uczyłem się trzy lata.

Echo: O! więc są podbudowy profesjonalne.

E. Hagno: Tak są. Ale od tego czasu nie malowałem, aż do pleneru. Dawniej malowałem wszystko i w różnych stylach. Najlepiej czułem się w rzeźbie i metaloplastyce. Nawet w szkole rzeźba była moją mocną stroną. Moje malowanie było bardziej wymuszone.

Echo: Dlaczego więc nie zajął się Pan tylko i wyłącznie rzeźbą i metaloplastyką? Dlaczego po prostu Pan się nie wyspecjalizował?

E. Hagno: Dlaczego? Dostosowuję technikę, formę wypowiedzi do sytuacji, do tego co pokazuje.

Echo: Obserwuję teraz Pana pracę, są to wszystko duże formy. Dlaczego? Czy lubi Pan monument?

E. Hagno: Tak. Lubię duże formy. W małych są duszę.

Echo: W czym Pan rzeźbi, jakiego używa Pan materiału?

E. Hagno: Rzeźbię teraz wyłącznie w drewnie lipowym. Niedawno zresztą kupiłem dość dużą lipę, średnica jej wynosi metr, więc na materiał nie narzekam.

Echo: Skąd Pan bierze przybory, dłuta. O ile wiem są one trudno dostępne?

E. Hagno: sam je robię, mam małą kuźnię i właściwie na gorąco je robię. Te fabryczne są raczej dostosowane do prac stolarskich. Ja sam nadaje moim dłutom odpowiedni kształt. Dostosowuje je do pracy, którą mam wykonać.

Echo: Jaki stosunek do pańskiej twórczości ma rodzina, żona? 

E. Hagno: Jest raczej zadowolona, nie protestuje.

Echo: Ma pan dzieci?

E. Hagno: Tak, córkę i syna.

Echo: Czy nie próbowały one naśladować ojca?

E. Hagno: Córka chodzi do liceum plastycznego w Wiśniczu. Jest już w 2 klasie. Myślę, że jest dobra w sztukatorstwie. Syn zaś, że tak powiem, brał się za dłuto wtedy, kiedy jeszcze nie umiał chodzić. Często ze mną przebywał i obserwował co robiłem.

Echo: Widzę więc, że dzieci poszły w ślady ojca... O ile wiem był Pan górnikiem.

E. Hagno: No tak.

Echo: Miał Pan więc dostęp do materiału...

E. Hagno: Nie. Nie miałem właściwie nic wspólnego a węglem. Pracowałem w przedsiębiorstwie robót górniczych, drążyłem nowe chodniki. Miałem raczej dostęp do kamienia niż do węgla.

Echo: Pomówmy jeszcze o Pana pracach w metalu. Mówił pan, że nie miał Pan z nimi trudności.

E. Hagno: Tak. Robię je od dawna, od kilkunastu lat. Wiele z moich prac wisi w szkołach. Ostatnio zrobiłem dla Andrychowa – Kotarbińskiego. Miałem też propozycję od dyrekcji PZPS „ Chełmek ” zrobienia czegoś dla ośrodka w Wiciu. Jeżeli propozycja zostanie ponowiona – podejmę się zawsze. Trzeba przecież szanować mecenasa.

Echo: Patrzę na Pana obrazy. Dlaczego maluje Pan w tak przygasających, szarych barwach?

E. Hagno: Po prostu staram się szukać barwy, nie biorę farb prosto z tuby, biorę z palety.

Echo: Co pana inspiruje do pracy, z czego Pan czerpie pomysły? 

E. Hagno: Dużo inspirują mnie Kiszkowie, to oni zachęcają mnie do pracy. Oczywiście wpływ na mnie ma odpowiednia, przychylna atmosfera w domu. Jestem akceptowany. Tematów do moich prac nie szukam daleko. Staram się je widzieć blisko. Podobno te tematy są najbliższe. Nigdy też nie brakowało mi ich. Właściwie uważam, że najlepiej jest zaczynać wiele prac, bo wtedy ma się szersze spojrzenie.

Echo: Właściwie czy nigdy nie zmienił Pan zdania co do pracy już wykonanej. Nie chciał Pan czegoś zmienić, poprawić?

E. Hagno: Oczywiście. Nieraz wystarczy, że się prześpię i na drugi dzień mam już inne spojrzenie. Właściwie nigdy nie jestem zadowolony, zawsze chciałbym coś poprawić, zmienić. Można jednak również położyć to na strychu, a może zacznie mi się podobać. Nigdy nie sprzedaje swoich prac. Wolę dać, jeżeli mam od kogoś dostać tysiąc, wolę by to był dar. To co robię, nie jest robione pod publikę. Robię tak jak chcę. Nie interesuje mnie zdanie innych wyłączając oczywiście tych, którzy znają się na tym. Staram się nie malować po amatorsku. Nie poddaję się presji typowych amatorów.

Echo: Ma Pan pewne podstawy profesjonalne, był Pan przecież uczniem szkoły plastycznej.

E. Hagno: Tak. Nie ma co ukrywać, że po trzech latach zostałem wyrzucony. Może gdyby rodzice podeszli do tego inaczej. No cóż... posłano mnie do kopalni. Teraz jestem na rencie, mam dużo czasu i mogę pracować o ile chcę.

Echo: Mam na zakończenie jeszcze jedno pytanie . Pana plany na najbliższy czas?

E. Hagno: Mam zamiar wyrzeźbić szewca Walka. Już nawet zacząłem go rzeźbić.

Echo: No cóż. Dziękujemy Panu za rozmowę i życzymy sukcesów.

 

Image Image Image
Image
Image
Image
Image
Image
 

 

 

 < wstecz

 
Created by: Maciek | powered by Joomla